Aktualne zdjęcia

2015_galeria-lewa 1
2015_galeria-lewa 10
2015_galeria-lewa 11
2015_galeria-lewa 12
2015_galeria-lewa 13
2015_galeria-lewa 14
2015_galeria-lewa 15
2015_galeria-lewa 2
2015_galeria-lewa 3
2015_galeria-lewa 4
2015_galeria-lewa 5
2015_galeria-lewa 6
2015_galeria-lewa 7
2015_galeria-lewa 8
2015_galeria-lewa 9
galeria lewa
galeria lewa1
galeria lewa10
galeria lewa11
galeria lewa12
galeria lewa13
galeria lewa14
galeria lewa15
galeria lewa2
galeria lewa3
galeria lewa4
galeria lewa5
galeria lewa6
galeria lewa7
galeria lewa8
galeria lewa9

Kalendarz wydarzeń

sierpień 2018
P W Ś C Pt S N
30 31 1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31 1 2

Partnerzy

 

 

    

   

  

  

 

Jeziorsko 2018 - sprawozdanie

Rafał w Rafie, czyli Mistrzostwa na Jeziorsku.

Regaty zorganizowane przez Flotę Centralną Klasy Korsarz i zaliczane do Pucharu Polski PFKK rozegrano na zbiorniku zaporowym Jeziorsko, największym akwenie wodnym w rejonie. Mimo że większa część tego zalewu znajduje się w województwie łódzkim, to regaty odbywały się w rejonie należącym topograficznie do gminy Dobra w powiecie tureckim. Zarówno powiat jak i gmina hojnie współfinansowały regaty, a Nautica Watches ufundowała nagrody, w tym dwa zegarki regatowe.

Baza w Rafie to strzał w dziesiątkę. Rozległy teren, dobrze wyposażony, z osłoniętym portem, slipem na otwartą wodę, sklepem, barem, i wieloma udogodnieniami. No, może ceny mogłyby być bardziej przystępne, ale ceny zawsze mogłyby być niższe.

 

Zajechaliśmy z wieczora, choć jeszcze jasno na tyle było, że rozpakowaliśmy łódkę, żeby jej się dobrze spało z koleżankami wśród sosenek. Mimo że późno, to nie byliśmy jednak ostatni. Zabraliśmy namioty, ale prognozy pogody przekonały nas do zweryfikowania planów noclegowych. Camping 52 (jak nazywają ośrodek Rafa-Jeziorsko) ma do dyspozycji gości domki różnych standardów, i chociaż wszystkie były zajęte, to dzięki Marcinowi, głównemu organizatorowi tej imprezy z Floty Centralnej Klasy Korsarz, dostaliśmy piękny pokoik w jednym z domków. Dzień zakończył się śpiewająco przy ognisku nad brzegiem.

Sobota przywitała nas dość chłodno. Po dopełnieniu formalności organizacyjnych stawiliśmy się na otwarciu regat w pełnym rynsztunku. Oficjalną ceremonię uświetnili swoją obecnością Burmistrz gminy Dobra p. Andrzej Piątkowski i zastępca Burmistrza p. Jacek Gajewski.

Na wodzie okazało się, że suchar (sztormiak wodoszczelny) byłby lepszy od pianki (kombinezonu neoprenowego), ale raz, że było za późno, a dwa, że akurat na te regaty suchara nie wziąłem. Organizacja trasy przebiegła bardzo sprawnie. Sygnał do pierwszego startu podano tuż po południu. Wiało porywiście, ale nie za silnie. Po drugim biegu wiatr siadł kompletnie, ale potem znów pokazał, na co go stać. Odkrętki o 90 stopni przy brzegu wystawiły na próbę umiejętności nawigacyjne sterników. Nie obyło się też bez ofiar – niby taka zwykła wywrotka POL14 skutkowała wizytą Jerzego w szpitalu. Kontuzja, choć bolesna, na szczęście okazała się stłuczeniem. Tu wzmianki wymaga zabezpieczenie regat, w którym aktywny udział brała motorówka ratownictwa wodnego stacjonująca przy zaporze. 

Pogoda nas nie rozpieszczała, zaczęło padać i spadła temperatura. Moją aktywną rozgrzewkę między biegami koledzy zinterpretowali jako wzywanie pomocy, ale obyło się bez interwencji. Po czwartym wyścigu sprint do domu.

Jak wiadomo w pierwszym biegu zajęliśmy zaszczytne piąte miejsce (co skutkuje przywilejem pisania tego sprawozdania), za to w kolejnych było tylko lepiej. Ostatecznie trzecie po pierwszym dniu zaliczamy do udanych startów.

Po zejściu z wody deszcz na trochę ustał, można więc było sklarować w miarę suchy jacht. Na dzielnych żeglarzy czekała już beczułka zacnego piwa, a wieczorem grilowane nad ogniskiem kiełbaski z różnościami zwieńczyły ten wyczerpujący dzień. Okazja do świętowania była jeszcze jedna – niebagatelne sześćdziesiąte piąte urodziny Marka z POL13. 

Niedzielny poranek, nie ukrywajmy, był paskudny. Siąpiło bez przerwy, było szaro, buro i ponuro. Śniadanie na werandzie z kolegami tłumiło nieco niechęć do pływania, więc wbiłem się w mokrą piankę i pognałem nad wodę, bo sędzia właśnie wypływał.

Jednak aura nie była taka zła, temperatura się podniosła i pływało się niemalże komfortowo. No dobra, przesadzam. Znów zaczęło wiać, chodziły szkwały, przemieszczały się nad naszymi głowami wały burzowe, które mocno potargały część łódek. Obyło się jednak bez większych szkód. Po trzecim, ostatnim wyścigu, deszcz się skończył jak na zamówienie. Można było wysuszyć żagle i zapakować Korsarza na podróż powrotną. 

Ceremonia zakończenia odbyła się w hangarze, bo pogoda jednak nie wytrzymała i nastąpiło istne oberwanie chmury. Ostatecznie musieliśmy uznać wyższość bardziej doświadczonych kolegów plasując się na czwartym miejscu. W sumie startowało 11 łódek, a zaszczytny tytuł Mistrza Floty Centralnej Klasy Korsarz trafił do Piotra i Łukasza z POL44 – gratulacje! Nieskromnie dodam, że nasza załoga, Piotr i Rafał na POL25 Mojamoja, była najlepsza z Floty Centralnej.

Rafał Gajek