Aktualne zdjęcia

2015_galeria-lewa 1
2015_galeria-lewa 10
2015_galeria-lewa 11
2015_galeria-lewa 12
2015_galeria-lewa 13
2015_galeria-lewa 14
2015_galeria-lewa 15
2015_galeria-lewa 2
2015_galeria-lewa 3
2015_galeria-lewa 4
2015_galeria-lewa 5
2015_galeria-lewa 6
2015_galeria-lewa 7
2015_galeria-lewa 8
2015_galeria-lewa 9
galeria lewa
galeria lewa1
galeria lewa10
galeria lewa11
galeria lewa12
galeria lewa13
galeria lewa14
galeria lewa15
galeria lewa2
galeria lewa3
galeria lewa4
galeria lewa5
galeria lewa6
galeria lewa7
galeria lewa8
galeria lewa9

Kalendarz wydarzeń

październik 2017
P W Ś C Pt S N
25 26 27 28 29 30 1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31 1 2 3 4 5

Partnerzy

 

 

    

   

  

  

 

Nord Cup 2017 - sprawozdanie

W dniach 30.06-02.07 w Górkach Zachodnich odbyły się regaty - Międzynarodowe Mistrzostwa Polski.

Na wstępie nasuwają mi się słowa znanej szanty „Hej me Bałtyckie Morze (...) szkołeś mi dało twardą”. Myślę, że podczas tych kilku dni zmagań, z tymi słowami utożsamiał się nie jeden uczestnik zawodów. Nie od dziś wiadomo też, że Korsarze podczas każdych regat cenią sobie także wspólne biesiadowanie, więc chciałbym dodać jeszcze jeden werset utworu Jurka Porębskiego - „Jejku jejku, mówię wam jaki rejs za sobą mam...”, który uważam, że jest idealnym podsumowaniem całego wydarzenia, w którym braliśmy udział.

Wróćmy jednak do początku tego co nas tam czekało. Na NordCupie załogi zaczęły zbierać się już w środę, czwartek przed regatami. Początkowa frekwencja budziła obawę, że będzie nas stosunkowo niewiele. Cóż, to co nas czekało na morzu myślę, że mocno na nią wpłynęło. Czwartek - dzień przed rozpoczęciem zmagań kilka załóg obrało sobie za dzień treningu i późnym popołudniem wyszło na morze by wykonać kilka zwrotów, zaznajomić się z akwenem i falą. Mogę śmiało stwierdzić, że pogoda tego popołudnia była idealna do tego by bezstresowo po wspinać się na falę, a za chwilę z niej zjechać. Myślę, że załogi, które mimo wszystko zrezygnowały z zejścia na wodę tego dnia mogły pozazdrościć, ponieważ tego też dnia skończyły się „przyjemne” warunki do żeglowania.

W piątkowy poranek chyba każdy zachodził sobie w głowę - „zejść na wodę? a może lepiej nie?”  Od samego rana pogoda nie zachwycała żeglarzy. Zaczął padać deszcz, a wiatr wciąż się wzmagał. Cóż prognozy były jednoznaczne - nad zatokę przywędrował niż. Podczas korsarskich zawodów, swoje miały także inne klasy. Po odprawie dla wszystkich, załogi śmiałków z klas FD, Nautica 450 i Korsarzy zaczęły kręcić się przy slipie w gotowości do zejścia na wodę. Niestety niektóre jachty pozostały na brzegu schowane pod pokrowcami. Ich załogi uznały, że przy takich warunkach nie są w stanie zejść na wodę. A warunki jakie panowały na otwartej wodzie można było poczuć tuż po minięciu główki portu. W zasadzie aby dotrzeć na start trzeba było popłynąć kursem pełnym wraz z południowym wiatrem, więc nie wszyscy jeszcze wiedzieli co ich dalej czeka. Jednakże 4-5B, a w szkwałach silne 6B dało się we znaki wraz z pierwszym ostrzeniem do wiatru. Silne przechyły i niemal każda fala wdzierająca się na pokład była oznaką „normalności” jaką cechował ten dzień. W związku z ustaleniami na odprawie, korsarze mieli wystartować w trzeciej kolejności - po Nauticach 450 i FD. Była to chwila, w której niektórzy jeszcze przed startem, widząc co się dzieje, z jaką łatwością jachty się wywracają stwierdzili, że obecne warunki nie są dla nich, więc zrobili zwrot w kierunku główki portu. Załogi, które postanowiły pozostać na wodzie „zakasały rękawy” i rozegrały dwa ciężkie wyścigi.

Kolejny dzień mistrzostw stał pod znakiem dnia poprzedniego. Warunki na wodzie takie same, jak nie trudniejsze. Znów niektóre załogi zrezygnowały z zejścia na wodę, niektóre wróciły niedługo po tym jak wyszły w morze by jednak spróbować swoich sił. Tego dnia rozegrane zostały cztery wyścigi. Niestety z czternastu zgłoszonych załóg tylko pięć wzięło udział w prawie każdym tego dnia wyścigu. Wieczorem było wspólne spotkanie przy ognisku. Chwila na upieczenie kiełbaski, wymianę doświadczeń, trochę odpoczynku, po to by zebrać siły na ostatni dzień zmagań.

 


W niedzielę przywitało nas słoneczko przeciskające się między rozstępującymi się chmurami. W śród załóg można było zauważyć sporą dawkę optymizmu i większych chęci do wyjścia w morze na ostatnie biegi podczas tych Mistrzostw. Słoneczko mówiło jedno, prognozy drugie. Zmiana kierunku wiatru na północny-zachód. Słabszy? Ależ skąd... Może na początku jak zmierzaliśmy na start faktycznie wiał słabiej, a fala pomimo, że wysoka to także dłuższa w porównaniu do dni poprzednich nie wdzierała się tak szalenie na pokład. Przyjemnie było wspiąć się na jej szczyt by za chwilę z niej zjechać. Przyjemności się skończyły tuż przed sygnałem startu do pierwszego wyścigu. Wiatr przybierał na sile coraz bardziej. Podczas drugiego i ostatniego wyścigu w tych zawodach przybrał tak na sile, że balastowanie stało się coraz mniej możliwe. Niestety nie obeszło się bez wywrotek, złamanych masztów, rozdartych żagli, kontuzji cielesnych. Sędzia uznał, że zaplanowany jeszcze jeden wyścig w świetle chaosu, który rozgrywał się na wodzie nie ma sensu. Był to już najwyższy czas zejścia na ląd, zakończenia regat, spakowania się i powrotu do domu.



POL-44
Piotr Duda
Urszula Graniczek

Zdjęcia
Bartosz Modelski

Tutaj więcej zdjęć.